Podsumowanie pierwszej części sezonu Mistrzostw Polski 2026 (kwiecień-czerwiec).
Witam Was w trzyczęściowym cyklu, w którym będę co kwartał (30 czerwca, 30 września oraz 31 grudnia) relacjonować przebieg rozgrywek kwalifikacyjnych do jubileuszowych, 10-tych Mistrzostw Polski. W razie większych, sześciobocznych wydarzeń również o nich znajdzie się tu kilka słów. Może wyjść trochę długo, więc bez przedłużania…
Kwiecień.
Weekend inauguracyjny wypadł zgodnie z oczekiwaniami, jakie mieliśmy wobec tego wyjątkowego sezonu. 11 i 12 kwietnia we Wrocławiu, Gorzowie Wielkopolskim, Gdańsku i Siemianowicach Śląskich odbyły się 4 turnieje, które łącznie zgromadziły 84 zawodników. Średnia frekwencja na turniej przekraczająca 20 to z pewnością bardzo dobra zapowiedź dalszej rywalizacji.
18 i 19 kwietnia miały miejsce turnieje w Zielonej Górze i Warszawie, na które przybyło 38 osób. Średnia wciąż bardzo dobra, choć nieco niższa. Niemniej w tym czasie miało miejsce wydarzenie, które wyeliminowało część miast z organizacji kwalifikacji, a konkretnie Fatal 4-way – Starcie miast! Była to już
5. odsłona tego formatu drużynowego, który już po raz trzeci wygrał zespół z Warszawy (gratulacje jeszcze raz!). Lublin tym razem nie obronił tytułu, a i Gdańsk z Kędzierzynem-Koźle musiały obejść się smakiem.
Tydzień później odbyły się tylko jedne kwalifikacje – jedne, ale potężne! W końcu jak jednym słowem opisać turniej w miejscowości liczącej 1433 mieszkańców, gdzie na zawody w Neuroshimę Hex melduje się 20 osób? Różanki w województwie lubuskim zaskoczyły frekwencją i zawstydziły z pewnością niejedno miasto w Polsce.
Finalnie kwiecień zamknęliśmy z wynikiem:
– 7 turniejów,
– 142 zawodników,
– 20,29 zawodników na turniej.
A do tego epickie starcie dwóch aktualnych dominatorów w Polsce – Warszawy z Lublinem!
Maj.
Nie ma co przesadzać. Majówka to majówka. Większość oddała się życiu prywatnemu lub wyjechała na długi weekend. Jedyny turniej na początku maja rozegrany został w Lublinie w kameralnym, 14-osobowym gronie, choć absolutnie nie sprawiło to, że awans był formalnością. Coś takiego po prostu nie występuje w tamtej części Polski.
Kolejny tydzień również był spokojny, ponieważ największe granie miało dopiero nadejść. Kraków ugościł (w swoim stylu, czyli z rozmachem) skromne 33 osoby, nadrabiając delikatnie frekwencję tego miesiąca i ustalając rekord tego sezonu. Gwoli przypomnienia:
– rekord z 2024 roku – Siemianowice Śląskie – 46 zawodników,
– rekord z 2025 roku – Szczecin – 40 zawodników,
– rekord z 2026 roku (póki co) – Kraków – 33 zawodników.
14 maja Siemianowice Śląskie zebrały na swoich drugich kwalifikacjach tego roku 29 osób. Ponownie zresztą jak w kwietniu. Kibicujemy tej miejscowości ze Śląska, żeby kolejnym razem dali radę osiągnąć 30! Myślisz, że zdołają? Czytaj dalej. Tymczasem ja wspomnę też o Rzeszowie, który zgromadził 17 osób u siebie i notuje tym samym spory wzrost zainteresowania grą względem zeszłego roku. Tak trzymać!
No i ruszyli… Od kogo zacząć? Może tym razem alfabetycznie od Balinka. 16 zawodników wzięło udział w zmaganiach w nadal młodej lokalizacji w Polsce, jeśli chodzi o staż turniejowy. Kolejny w alfabecie jest Rzeszów, który ponownie zanotował mocną frekwencję w postaci 16 graczy. Podobnie jak Barlinek, co sprawia, iż w tym tygodniu zajęli ex-aequo zaszczytne drugie miejsce za Warszawą, która w alfabecie wypada najsłabiej, ale frekwencję miała najlepszą w ten weekend – 26 graczy!
Otwarli kwiecień, więc uznali, że zamkną maj. Wrocław ponownie zaprosił do siebie Hexiarzy. Tym razem nie 24, a 11, ale bez obaw. To dlatego, że reszta Polski szykowała prowiant i termosy z kawą na event, który niebawem miał przejść do historii Hexa!
Maj zamknęliśmy z następującą statystyką na kwalifikacjach:
– 8 turniejów,
– 162 zawodników,
– 20,25 zawodników na turniej.
Chwila przerwy na turnieje drużynowe.
Stało się już tradycją, że co roku przed wakacjami szansę pokazania się na scenie turniejowej otrzymują drużyny wieloosobowe. Format drużynowy zadebiutował w 2023 roku w Rzeszowie pod nazwą „Puchar Dancera”, co nawiązuje do formy turnieju (3 obiekty Dancer – 3 graczy w drużynie). Puchar Dancera przetarł szlaki dla kolejnych, świetnych formatów, jak choćby turniej par w Lublinie, gdzie zespoły grają 2 przeciwko 2 na jednej planszy, co pozwala na łączenie zdolności armii między sobą czy Puchar Uranopolis, który w ramach swojej drugiej edycji ma przyjąć formę drużynową. No! Już wystarczy tego meandrowania. 30 maja odbyły się dwa turnieje drużynowe – 4. edycja Pucharu Dancera w Rzeszowie oraz Turniej Miast Dzikiego Zachodu o bardzo podobnym formacie w Zielonej Górze.
Turniej w Rzeszowie przyzwyczaił już nas, że im starszy, tym lepszy, a z kolejnymi edycjami pojawiają się nowe zespoły. Tym razem zebrało się ich już aż 18! Przyprawiająca o zawrót głowy frekwencja w połączeniu z genialną atmosferą, walką o tytuł do ostatniej rundy i podtrzymaniem tradycji Hexa, czyli skrajnej trudności obrony tytułu rok do roku (sytuacja miała miejsce 1 raz przez 10 lat, kiedy to Radosław Zakrzewski zwyciężył dwukrotnie z rzędu w Pucharze Gildii Kupców) sprawiły, że z pewnością będziecie mogli mnie spotkać na edycji numer 5. Tej imprezy nie można pominąć w planowaniu kalendarza.
Zielona Góra też pokazała siłę. Jeden z głównych bastionów Dzikiego Zachodu postanowił zrobić turniej na zasadach bardzo podobnych do Pucharu Dancera. Jedyna widoczna różnica była taka, iż w tym turnieju drużyny składały się z reprezentantów miast, a nie zawodników, którzy po prostu chcieli zagrać razem w drużynie, jak w przypadku Pucharu Dancera. Udział wzięło 8 drużyn z 7 miast (Poznań wystawił 2 składy). Poziom turnieju pomimo lokalnego charakteru był bardzo wysoki, a organizator wyraził chęć ponownego przeprowadzenia turnieju w przyszłym roku.
W przestrzeni internetowej pojawiły się sugestie, żeby zorganizować w Polsce 3 turnieje drużyn 3-osobowych w formacie Pucharu Dancera, a następnie rozegrać finał pomiędzy najlepszymi drużynami z każdego z nich. Myślicie, że to dobry kierunek? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem.
Czerwiec.
Czerwiec rozpoczął się turniejami w Gdańsku i Szczecinie. Odwiedziło je łącznie 28 osób, co elegancko otwarło nam ten miesiąc. Jak to bywa z reguły w okresie letnim, zdarzają się również weekendy, kiedy najlepsi Hexiarze w Polsce mają wolne, więc 13 i 14 czerwca nie został zgłoszony żaden turniej. Bez obaw! W dalszej części miesiąca Śląsk, Kraków i Warszawa zapewniły nam sporą dawkę sześciobocznych zmagań!
Wyżej wspomniana przerwa najwyraźniej konkretnie przyprawiła graczy o głód rywalizacji, ponieważ ten tydzień poprawił frekwencję z tygodnia inauguracyjnego! W szranki stanęło aż 88 osób podczas 4 turniejów. Ależ to był weekend! Kraków zanotował frekwencję na poziomie 18 graczy, Warszawa 27, a Śląsk uznał, że skoro w ten weekend taka ładna pogoda, to warto posiedzieć i pograć nie jeden, a dwa dni z rzędu. Racibórz zgromadził w sobotę 20, Siemianowice Śląskie w niedzielę 23 zawodników i zawodniczek. Warto wspomnieć, iż na obu śląskich turniejach były mocno różniące się ekipy. Jeśli każdy gracz, który był na jednym z turniejów, pojawiłby się również na drugim, zamiast 43 graczy łącznie, byłoby zawrotne 70!
Pierwszą część sezonu elegancko zamknął nam turniej w Rzeszowie, który ugościł 13 zawodników, podtrzymując równie elegancką frekwencję, jaką odznacza się stolica Podkarpacia w tym sezonie.
Garść statystyk z czerwca:
– 7 turniejów,
– 129 zawodników,
– 18,42 zawodników na turniej.
Podsumowując cały pierwszy segment tegorocznego sezonu (specjalnie dla fanów punkcików i tabelek!):
– 22 turnieje (24 z drużynówkami),
– 433 zawodników (511 z drużynówkami),
– 19,68 zawodników na turniej (21,29 z drużynówkami),
– 27 wyłonionych finalistów (spośród 96).
Dajcie proszę znać w sekcji komentarzy, czy taki raport z kwartału się Wam podoba i czy przy kolejnych raportach coś dodać lub pominąć (np. porównanie kwartałów między sobą).
Do zobaczenia na kolejnych turniejach!
H.

4 komentarze
3 równoległe turnieje dancera a później wspólny finał online to byłby sztos !
Jest to jakiś trop, ale jeśli kiedyś rozwiniemy drużynówki, to w osobnym formacie, żeby zachować wyjątkowy charakter Pucharu Dancera. 🙂
Super podsumowanie! Kraków nie powiedział jeszcze ostatniego słowa-stać nas na więcej. A puchar dancera w trzech miastach-super pomysł!
Liczę, że postaracie sie o utrzymanie rekordu, ale to może wymagać poprawienia go, patrząc na inne rekordy. 😉